Nikt nie wie, że jestem kochankiem najpiękniejszej dziewczyny w mieście.

Autor: Konstancja Motyl, Gatunek: Proza, Dodano: 08 marca 2017, 19:20:12

Stanąłem. Dwie nogi jak trzęsące się z zimna kundle runęły na podłogę. Nie chodzę, choć mijają lata. Postanowiłem na czworaka zdobywać przestrzeń świata bliskiego i dalekiego. Dalekie było krzesło w salonie, barek w złote ornamenty i ściana z białych cegieł, bliski był stół. Spod jego sklepienia patrzyłem, jak na podłogę spada deszcz skrawków makaronu, a potem w mocnym podmuchu zstępuje biała mgła mąki. Poza stołem żyło jakieś plemię. Długie, grubsze u dołu stworzenia zakończone niekształtną, półokrągłą głową bez oczu, ust, nosa i uszu. Miały różne kolory, były z włosami, ale częściej bez.

Wołałem do nich zobaczcie, jak dom oddycha! ziewając zaciąga firanami! ale nikt nie słuchał. Żyło nam się spokojnie, stworzenia niekiedy toczyły ósemki, elipsy, dreptały w miejscu, a gdy uderzały w stół budziły mnie ze zbyt długiego snu.

Aż wreszcie przyszły ramiona pachnące liśćmi laurowymi. Choć jeszcze nie wiedziałem, że nazywają się ramionami. Myślałem, że to macki stworzeń, które chcą mnie pożreć. I tak właśnie, po raz pierwszy zobaczyłem ją, najpiękniejszą dziewczynę w Aleppo.

 

W mieście całymi dniami wyrabiali mydło...

 

***

Komentarze (1)

  • Na pytanie, jak smakuje szczęście odpowiadam: smakuje jak sucha bułka, którą mi dzisiaj przyniosłaś, zapewniając, że nie umieram.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się